Robie pasemka, więc krótko. Nawiązując do poprzedniej notki.

śr., 07/23/2008 - 05:11

Robie pasemka, więc krótko. Nawiązując do poprzedniej notki. Wyrzuce z siebie chyba wszystko co działo się od tamtego momentu, aż do teraz. Chyba potraktuje to jako swoistą psychoterapie.

'jak mi nie wierzysz, to zapytaj się Anety'
'dobra, to daj mi Jej numer...'
Nie spodziewałam się, że to wszystko się tak potoczy...
No właśnie. 13 grudnia 2006r wielka kłótnia, od tak raczej. Do tego czasu wszystko między nami układało się cudownie, naprawdę. Chyba sama nie wierzyłam, że mam takie szczęście. Tamtego dnia, szczerze, nawet nie pamiętam. Jakieś tylko urywki kłótni, słowa, że jestem głupia, pusta, pojebana. W zasadzie, wiem, że ostro mnie wtedy pojechał, bez większego powodu.
W czasie gdy byłam z Karolem kręcił do mnie Marek. Nie obchodziło Go, że mam kogoś, kręcił, byłam dla Niego jakąś zdobyczą. Jego sposobem było to, żeby się ze mną zaprzyjaźnić. Szybko zyskał moje zaufanie, bezwarunkowe. Wiedział, że nic do Niego nie czuje, powiedziałam Mu to wprost, nie jeden raz. Dzień po kłótni wracając z angielskiego razem opowiedziałam Mu wszystko mówiąc, że tym razem to koniec i nigdy więcej nie chce słyszeć o Karolu. Miałam jednak nadzieje, że to tylko chwilowe, że On wróci jak zawsze, a ja Mu wybacze.
Minęły święta Bożego Narodzenia, było fajnie. Gadałam z Karolem jak koleżanka z kolegą, których relacje zawsze ograniczały się do sporadycznych rozmów. Jednak gdy dzień przed sylwestrem zmarł mi dziadek to właśnie na Karola mogłam polegać. Był wtedy przy mnie cały czas. Moje plany co do spędzenia tej nocy z szalonej imprezy z przyjaciółmi zmieniły się do siedzenia całkowicie samej w domu. Miałam plan spotkać się ze znajomymi na rynku o 12 żeby jednak mimo wszystko przez chwile pobyć wśród ludzi. Dostałam sms'a od Karola, przyszedł po mnie i poszliśmy razem. Po drodze nie odzywałam się wogóle. Nagle stanęłam i rozryczałam się jak dziecko, On objął mnie. Wybrudziłam Mu tuszem kurtke, ale nie przejmował się tym. Nastała północ, składaliśmy sobie wszyscy życzenia, zauważyłam, że Aneta z Karolem składali sobie życzenia chyba z 10 razy za każdym razem obejmując się i szukając mnie wzrokiem. Powiedziałam o tym komuś, ale ten ktoś mnie wyśmiał mówiąc, że mam jakieś przewidzenia bo mam teraz wszystkiego dość. W zasadzie, zgodziłam się z Nim/Nią, nie pamiętam. Około 1 rynek zrobił się pusty, ja i Karol usiedliśmy niedaleko na ławce nie mówiąc chyba ani słowa. Siedzieliśmy tak, po czym On objął mnie, pocałował. W tamtej chwili myślałam, że znowu będziemy razem.
Myślałam, że to kolejny początek... tymczasem było to pożegnanie.

Sponsored by: Domain Name   |  IT Links   |   Tech Jobs    Theme by: My Drupal